Włosy włosom nierówne

Włosy mamy nie od parady. I to nie tylko te na głowie. Po co je w ogóle mamy i do czego są potrzebne?

Włosy tak naprawdę mamy prawie wszędzie. Niektóre są bardziej widoczne dla oka, inne mniej. Jedne nam przeszkadzają, inne chcielibyśmy zachować w dobrej formie jak najdłużej. Mamy ich… setki tysięcy, a rosną praktycznie na całym naszym ciele. Kiedy jest ich zbyt dużo, staramy się je usuwać. Wiedzą o tym zwłaszcza panie. I zwłaszcza w cieplejsze miesiące, kiedy odsłaniają więcej ciała na widok publiczny. Do lamusa odeszły czasy, kiedy kobiety nie goliły pach ani nóg. Nie przeszkadzało nikomu, że spod rajstop prześwitują długie czarne włoski, a spod pach wyzierają kręcone kosmyki. Kiedy maszynki do golenia stały się ogólnodostępne i tanie, nadeszła era gładkiej skóry. Wszystko co zbędne – usuwamy. Jednak warto pamiętać, że natura nie bez powodu zaopatrzyła nas w owłosienie, które spełnia ważną rolę tu i tam.

Przykładem są włosy łonowe, które zabezpieczają przed brudem i są formą izolacji cieplnej, choć niektórzy twierdzą, że włosy te są tylko siedliskiem bakterii. Z podobnego powodu usuwamy „busz”, który rośnie nam uporczywie w dołach pachowych. I mimo że pomagają one emitować i wzmacniać zapachy komunikujące o naszych nastrojach, emocjach i potencjale seksualnym, to większość pań, a także panów nie wyobraża sobie zapuścić gęstwiny w tamtym miejscu. Zwłaszcza w lecie, kiedy temperatury naprawdę dają w kość.

A co z włoskami na nogach? Te z kolei są pozostałościami po naszych przodkach, którzy mieli włosy dosłownie wszędzie i nie był to z pewnością niewinnie wyglądający delikatny meszek. Owłosienie musiało im przecież służyć jako ochrona przed zimnem i wiatrem. Ludzie w drodze ewolucji stracili większość włosów i chyba dobrze, bo można by było zbankrutować wydając pieniądze na akcesoria do golenia.

Tymczasem włosy na głowie – tych raczej nie usuwamy. Chyba że lubimy takie fryzury „na zero”. Ale w większości przypadków owłosienie na głowie raczej zostawiamy w spokoju, bo są niewątpliwą ozdobą twarzy. Za pomocą fryzury można skorygować rysy, ukryć mankamenty czy blizny, np. na czole. Właśnie we włosach na głowie tkwi urok kobiety i witalność mężczyzn. Nie powinny być suche i matowe, a już tym bardziej przerzedzone. Zaczynamy się martwić, kiedy tracimy włosy i chwytamy się różnych sposobów na ich odratowanie. Z rożnym skutkiem. Czasem wystarczą witaminy, płukanki czy szampony wzmacniające, czasem trzeba wdrożyć leczenie farmaceutykami, a jeśli to nie pomaga – ostatnią deską ratunku może być przeszczep włosów. Nie jesteśmy więc skazani na łysienie – ani panie, ani panowie. Można pomóc nawet tym osobom, które mają predyspozycje genetycznie do łysienia. Transplantacja włosów potrafi naprawić ten błąd natury ze znakomitymi wynikami.

 


Comments are closed.